| Opis: |
Znacie to?
Koła tłuką się o nierówności drogi. Obroty tuż pod 4000, chłodziwo na 95°, prędkościomierz wychyla się ponad stówę. W lusterkach tylko pył.
Znacie to?
Prawa ręka na aparacie rzuconym na fotel pasażera, żeby nie spadł w łuku. Miejscowość: hamowanie, redukcja, jeszcze przed tablicą końcową gaz do podłogi. Silnik żłopie łapczywie paliwo, charkocząc szwabskim zaśpiewem.
Gdzieś tam niewidoczny zielony drań jedzie powoli, ale metodycznie i cały czas wprost przed siebie. Nie zatrzyma się przed niczym. To mu wystarczy – by go wyprzedzić, trzeba jechać szybko. By nie zabrakło czasu na kadrowanie, trzeba mieć wszystkie wskazówki na dwunastej.
Znacie to?
Keep moving on,
Keep moving on,
Keep moving on...
muzyka
09.03.2015 |
| Słowa kluczowe: |
ST43, ST43-177, Pustków Żurawski, D29-285, dolnośląskie, przedwiośnie, PKP Cargo, towarowy, no trochę mnie poniosło |
| Data: |
27.03.2015 20:32 |
| Wyświetleń: |
3816 |
| Wielkość pliku: |
478.6 KB | 1024x576 px |
| Dodał: |
Norbert |
|
| Producent: |
PENTAX |
| Model: |
PENTAX K-50 |
| Czas ekspozycji: |
1/200 sec(s) |
| Czułość ISO: |
200 |
| Data wykonania: |
09.03.2015 16:53:34 |
| Ogniskowa: |
50mm |
|
| Komentarze |
Skupa
27.03.2015 20:40
|
Heh :-D znacie znacie ;-) ja w łałdi zawieche rozwałiłem na pogoniach za gagiem PMT na tej linii :-D ale co tam ważne że wóz w kadrze jest a auto rzecz nabyta, kupi się nastepne :-P |
|
Maciej Mikołajczak
27.03.2015 21:41
|
W gonieniu samochodem za składem miałem okazję brać udział tylko raz w czerwcu, więc ten klimat jest mi słabo znany, ale były duże emocje i kupa frajdy, cały dzień ganialiśmy za specjalem który nabił wówczas dużo kilosów w Polsce i Czechach ;)
Znakomicie oddany klimat sytuacji w opisie i na zdjęciu, fota świetna, smaku dodaje to celowe wypranie z kolorów :)
Plusem 285ki dla focistów jest jej stan techniczny. Gdyby szlakowa wynosiła tutaj, np. 60 dla towarów wyścig ze składem byłby nie lada wyzwaniem. |
|
TKi3-120
28.03.2015 00:33
|
Eee Panowie, to tutaj tylko 20 jedzie ;) Proponuję pościgać rumuna z OW do Leszna - 70 śmiga maszyna cały czas ;) |
|
Norbert
28.03.2015 06:00
|
Oczywiście, przecież i za takimi się jeździło. ;) Impresja z opisu nie tyczy się li tylko D29-285, choć i tu trzeba miejscami dobrze wodę grzać, by zdążyć na wszystkie fajne miejsca. |
|
Maciej Mikołajczak
28.03.2015 13:17
|
Wszystko rozbija się o kwestię czy chcemy w miarę na spokojnie obadać miejscówkę i popełnić kilka dobyrch, zaplanowanych kadrów czy nacykać się jak najwięcej, jednak chaotycznie i "na sraczce". |
|
TKi3-120
28.03.2015 23:52
|
I to jest Macieju dobra myśl :) |
|
Maciej Mikołajczak
29.03.2015 00:17
|
Jeszcze nie tak dawno chciałem się nacykać jak najwięcej z jednego miejsca, nachapać się ile wlezie klat z jednego wypadu itd. jednak uświadomiłem sobie że i tak później 99% tego pójdzie do szuflady, bo się nie nada na galerie. Wróciłem więc do podstawowych założeń z poradnika Leśnego Dziada, który chyba każdy z nas zna, że lepiej popełnić jedno dobre, zaplanowane, co najmniej poprawne ujęcie niż strzelić 10-20 gównianych.
Oczywiście robiąc zdjęcia w pośpiechu, "na sraczce", z zaskoczenia itd. czasem uda się coś w miarę znośnego wykrzesać, jak już jesteśmy w temacie Rumunów:
http://www.ok-kolej.pl/details.php?image_id=11692
Czy chociażby ta klata tutaj:
http://rail.phototrans.eu/14,92301,0,Vag__nka_M_152_0_.html
Zdjęcie cyknięte w dzień po zakupie aparatu bodajże na ustawieniu auto, na totalnej sraczce, z samochodu (!) itd. Zatrzymaliśmy się z piskiem opon na poboczu na DK5 w gonitwie do Zaclerza za tym specjalem, kilka strzałów i dzida dalej za nim ;)
Podczas ostatnich swoich wyjazdów dokładnie analizowałem kolejne miejsca na zdjęcia które udało mi się odkryć, badałem jak się teren zachowuje o danej porze dnia, kiedy będzie najlepsze światło itd. Tym samym zaoszczędziłem sobie sporo czasu i roboty wiosną i latem, bo będę po prostu szedł o danej porze w określonych warunkach niemalże na pewniaka (w górach niestety warunki atmosferyczne potrafią się zmieniać jak w kalejdoskopie w ciągu sekund). No i będę dalej eksplorować teren pod kątem nowych motywów i miejsc. |
|
Jeżyk (†)
30.03.2015 10:26
|
Do wszystkiego trzeba dorosnąć. ;-) Najpierw ile wlezie, a potem tylko wysmakowane. ;-) |
|
Norbert
30.03.2015 12:11
|
Ja bym powiedział, że okoliczności logistyczne, a nie dojrzałość fotografa, mogą zadecydować o stylu sesji. I zamiast brzydkich określników powyżej użyłbym czegoś łagodniejszego bez straty w mocy przekazu (np. „na szybko”). |
|
Maciej Mikołajczak
30.03.2015 12:44
|
Myślę że i jedno i drugie decyduje o stylu sesji. Czasem trzeba mocniej zaakcentować emocje towarzyszące pewnym okolicznościom, zaś określenie "na szybko" brzmi nazbyt łagodnie w moim odczuciu i nie oddaje w pełni klimatu towarzyszącego takim sytuacjom ;) No ale mniejsza o to.
@Jezyk dokładnie tak, człowiek ciągle ma tą chęć by "wincyj i jeszcze wincyj" się nachapać, bo zawsze to sobie czymś tłumaczy: nie wiadomo kiedy znów będzie mieć czas by skoczyć na foty, czy znów tu coś pojedzie, czy znów warunki i okoliczności będą sprzyjać, czy wcześniejsze zaplanowane ujęcia wyjdą i czy nie będzie ich trzeba powtórzyć dla pewności itd. Jednak po powrocie do domu i tak się okazuje że z nastu klatek jedna, dwie wyszły git i na ogół były to te zaplanowane.
Czasem trafia się takie miejsce, że da się wykonać jedno dobre zdjęcie, o określonej porze dnia, w odpowiednich warunkach atmosferycznych, gdzie tylko w jednym jedynym momencie trzeba nacisnąć spust migawki, bo za moment skład znika za drzewami, krzakami, łukiem czy jest już nie tam gdzie to sobie zaplanowaliśmy. |
|
Darek Dolubizno
30.03.2015 13:24
|
Mając "sraczkę"... powinno się siedzieć w domu, bo w terenie zamiast extra sesji - będzie katastrofa, w sensie dosłownym...
Zgadzam się z Norbertem. Język polski jest tak bogaty, że z powodzeniem można używać innych określeń, które w równie dobry, a co najważniejsze, w nieobraźliwy sposób "oddadzą" klimat. Pierwsze, co mi przychodzi na myśl to napięcie..., ...byłem w ciągłym napięciu, czy uda się zrealizować zaplanowane ujęcia, itp.
"Ale faza", "mam sraczkę przed polskim"..., tak czasem wyrwie się przy mnie mojej córce. W tym roku kończy gimnazjum. Mamy zniżać sie do tego poziomu?? |
|
Maciej Mikołajczak
30.03.2015 14:45
|
Bliżej temu określeniu do kolokwializmu niż do wulgaryzmu i przyjęło się ono w mowie potocznej. Można było to ująć inaczej (delikatniej), jednak czy jest sens aż tak się rozckliwiać nad taką błahostką?
Są o wiele większe problemy językowe obecnie stosowane w mowie i piśmie niż takie bzdety. |
|
Norbert
30.03.2015 14:54
|
A mnie się wydaje że warto dbać o poziom wypowiadania się tak samo jak o poziom zdjęć; i używać słownictwa adekwatnego do miejsca w którym się publikuje. M.in. to mnie powstrzymuje by niektórych fotografii nie podsumowywać tu brzydkimi określnikami wyrażającymi aprobatę (przykładów nie podam), które nieskrępowanie (nad-)używam w mowie potocznej. ;)
Poza tym nie pozwólmy by temat się całkiem wykoleił i wróćmy do fotografii. :) |
|
Darek Dolubizno
30.03.2015 16:30
|
Maciej: "Przyjęło się w mowie potocznej" - owszem przyjęło się, ale tylko na pewnym poziomie. Na moim się "nie przyjęło"... i tylko tyle. Poza tym ani ja, ani Norbert nie pisaliśmy, że jest to określenie wulgarne, tylko niesmaczne. Różnica jest zasadnicza, bo czasem prosty i potoczny wulgaryzm jest łatwiejszy do przełknięcia, niż takie "coś".
Wracając do fotografii: lubię takie klimaty, tak podane :) |
|
|
|
|
|
|