
To zdjęcie zostało automatycznie zmniejszone. Kliknij na obraz aby zobaczyć w pełnej rozdzielczości (1800x1200).
| Opis: |
17.03.2026, lotnisko w Lublinie. Szynobus SA103 jako pociąg do Lublina Głównego czeka na odjazd ze stacji Lublin Airport. Kiedyś zdjęcie EN57 stąd wrzucał Kasper, zazdro, też wolałbym tu złapać poczciwego króla polskich torów ;)
Kiedy w 2012 roku oddawano do użytku lotnisko w Lublinie (naprawdę minęło już tyle czasu?!), bezpośrednio do terminalu doprowadzono niemal czterokilometrową linię kolejową, łączącą port ze stacją Świdnik Miasto.
W tamtym czasie było to rozwiązanie dość nowatorskie na polskiej mapie transportowej - wówczas połączeniem kolejowym z lotniskiem mógł pochwalić się jedynie Kraków oraz, od zaledwie kilku miesięcy, Warszawa. Dopiero w kolejnych latach podobne linie powstały w Szczecinie, Gdańsku, Katowicach, Rzeszowie i Olsztynie (Szymanach).
W teorii to świetne rozwiązanie - szybkie połączenie lotniska z miastem, dogodny sposób przesiadki na inne pociągi czy autobusy (w Lublinie zaraz przy dworcu kolejowym powstał nowoczesny dworzec autobusowy). Niestety lubelski dworzec kolejowy położony jest nieco na uboczu - aby dostać się do centrum, trzeba się przesiadać.
Czas jazdy do Lublina Głównego wynosi zaledwie 15 minut. To świetny wynik w porównaniu do miejskiego autobusu czy nawet taksówki.
Problem tylko w tym, że pociąg jest na lubelskim lotnisku rzadkim gościem. Mamy dziś czwartek, sprawdzam rozkład na następny tydzień. Wynika z niego, że dzisiaj pojedzie tylko jeden kurs, w piątek dwa, w sobotę cztery (rekord!), w niedzielę jeden, w poniedziałek dwa, we wtorek i w środę po jednym.
To paradoks znany z wielu lokalnych linii kolejowych. Mało kto korzysta z pociągu, bo rzadko jeździ. Pociąg rzadko jeździ, bo mało kto z niego korzysta. Jednak o ile w przypadku połączeń regionalnych można używać argumentu o społecznej roli kolei, o przeciwdziałaniu wykluczeniu komunikacyjnemu, o tyle trochę inaczej jest w przypadku połączeń typowo lotniskowych. Zwłaszcza w województwie, w którym dostęp do kolei jest wciąż bardzo słaby.
Zastanawia mnie natomiast, jak wygląda sytuacja w przypadku opóźnienia samolotu. Obecny rozkład jest ewidentnie dostosowany do najważniejszych lotów - na przykład dzisiejszy pociąg o 17:15 zbiera pasażerów z Londynu, którzy powinni wylądować w Lublinie o 16:25. Ale przecież kolej funkcjonuje niezależnie od linii lotniczych. Jeśli więc samolot spóźni się pół godziny, pociąg pojedzie pusty, czy poczeka na pasażerów? |
| Słowa kluczowe: |
SA103, SA103-012, Lublin Airport, Lublin, Świdnik, lotnisko, Lubelskie, wiosna, D29-581, POLREGIO, ssobowy, szynobus |
| Data: |
19.03.2026 17:50 |
| Wyświetleń: |
548 |
| Wielkość pliku: |
894.9 KB | 1800x1200 px |
| Dodał: |
Filip Falinski |
|
|
Dalej »
|
|
 |
|

|
|
| Komentarze |
Kospal
19.03.2026 22:14
|
Dobre pytanie. Ciekawe czy jest jakieś skomunikowanie. Tym bardziej przy takim rozkładzie. Fajny kadr. Niby drut a jeżdżą szynobusem. |
|
prof_klos
20.03.2026 18:39
|
Był czas, gdzie każde większe miasto chciało swoje lotnisko, koniecznie z koleją. Problem w tym, że większość lotnisk oferowało skromną ofertę przewozową. Dobrze, że w Łodzi nie wpadli na taki pomysł, żeby linię "wygiąć" pod Lublinek, a były takie pomysły.
Ciekawe czy ktoś w ogóle tym jeździ. |
|
|
|
|
|
|