Strona główna | Nowe zdjęcia | Kategorie | Mapa zdjęć | Komentarze
O galerii | Regulamin | TOP 100 | Użytkownicy | Kontakt
Rejestracja | Zapomniałem hasła | Autologowanie »

Strona główna ›› Kolej ›› Wąskotorowe ›› Lyd2 ›› Bieszczadzki sen o przygodzie

Bieszczadzki sen o przygodzie

To zdjęcie zostało automatycznie zmniejszone. Kliknij na obraz aby zobaczyć w pełnej rozdzielczości (1200x900).

Bieszczadzki sen o przygodzie
Opis: O nieskażonych turystyką, dziewiczych Bieszczadach słyszałem od dziecka. Z wypiekami na twarzy czytałem wspomnienia dużo starszych Kolegów - pasjonatów o niezapomnianych podróżach wgłąb tych gór pociągiem z dłużycą, o spontanicznych noclegach w wagonach osobowych i innych, nierzadko nieco zakrapianych przygodach. Widziałem, że to jest daleko i raczej nie po drodze, wiedziałem też, że to wszystko raczej nie ucieknie. Przeszło dekadę planowałem wypad w Bieszczady, jedyne "kolejowe" miejsce, którego jeszcze nie zwiedziłem podczas wielu corocznych wojaży. "No w tym roku pojadę, jadę, OK, za rok". No i tak byłoby też tym razem, kiedy po kilku dniach wędrówki po wąskotorówkach w rejonie Pińczowa czy Dynowa, uznałem, bodajże piątego dnia, że czas wracać. Moja kobieta spojrzała na mnie z dużym wyrzutem. "To tak, jakby przepłynąć ocean, utonąć w porcie". Niewiele mówiąc, przejęła prowadzenie i ruszyła w stronę Soliny. Zaiste, piękne i majestatyczne miejsce. Najlepsze było jednak przed nami. Wetlina, koniec końców. Gdybym już wówczas wiedział, że za oknem pensjonatu gdzie się zatrzymaliśmy biegł nieczynny od lat tor do Moczarnego... Bród zamiast mostu, stacja paliw na drodze gruntowej i stare, PRL-owskie latarnie. Dobrze, że był sklep z lokalnym winem i bankomat PKO. No i zasięg sieci telefonicznej oraz budka z kebabem.
Wyruszyliśmy z samego rana na przejażdżkę w stronę Majdanu. Kilka razy przecinaliśmy jakieś zarośnięte torowiska. Stacja powitała nas wielką turystyczną aurą. Sklepiki z pamiątkami, jakieś przybytki z kawą, piwem (chyba bezalkoholowym, gdyż inni turyści ostrzegali przed "ślepakami").
Połaziłem pod wiatą, gdzie zgromadzono całkiem ciekawy tabor kolei wąskotorowej, zarówno wagony jak i spalinowozy oraz parowozy. Z wielkim zadziwieniem obserwowałem jak nagle stacja budzi się do życia. Lokomotywownia ożywa, wyjeżdżają kolejne lokomotywy serii Lyd2 a na peronach zaroiło się od obsługi. Rumuńskie Lyd2 znałem z wielu kolejek wąskotorowych, nigdy jednak z nimi nie obcowałem w ruchu. Tym bardziej zdziwiłem się, kiedy policzyłem, że nasz skład liczy sobie, o raju, jedenaście wagonów! Sztos! Wsiadamy, ruszamy. W każdym wagonie człowiek z obsługi. Armia ludzi. Wijemy się niczym wąż po tych wąskich torach, łykając łuk za łukiem. W owym czasie można było na wybranych kursach trafić nawet parowóz, niestety nie byliśmy w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze. Silnik maszyny prowadzącej przepięknie dudnił, wiązary mniej pięknie, bo szkodliwie dla nawierzchni, biły w szyny. Kilka przejazdów drogowych, jakieś stacyjki z wagonami załadowanymi drewnem (zapewne ekspozycja), niezliczona ilość mostów, równolegle szumiące strumienie i w końcu polana, łuk pod mega ostrym kątem i sprawiający wrażenie niezwykle dzikiego odcinek, równolegle do granicy ze Słowacją. Słupki graniczne, które przekroczyliśmy raptem 50 metrów od stacji końcowej w Balnicy, na kompletnym odludziu. "Kochanie, dojechaliśmy wąskotorówką za granicę". No, zaiste tak właśnie było. Jakże się zdziwiłem, kiedy kilka chwil później na tory stacji wjechał kolejny, identyczny pociąg złożony z jedenastu wagonów i Lyd2 a po manewrach - jeszcze jeden, trzeci. Trzy długie, nabite ludźmi pociągi na końcu świata. W dodatku prowadzone leciwymi "donaldami".
Przecierałem oczy ze zdumienia. Takiego przesilenia Lyd2 się nie spodziewałem. W drodze powrotnej sporo trasy jechaliśmy w dół, co wytłumaczyło bardzo obfitą obsługę, bo nie dziwota, że w zasadzie każdy wagon potrzebował swojego hamulcowego.

Ilość ludzi, która jeździła tymi pociągami przytłoczyła mnie podobnie jak ilość ludzi do obsługi tych składów. Torowiska wydawały się na bieżąco remontowane a skansen taboru wyraźnie rozbudowywany. Zapewne nakłady na utrzymanie są bardzo duże, zwłaszcza że kolej jeździ intensywnie tylko w określonej porze roku, lecz cieszę się, że było mi dane w końcu dotrzeć w te mityczne Bieszczady pociągiem.
I w sumie trochę mi przykro, że miałem okazję zaznać mocno udawanego, turystycznego ruchu, a nie będzie dane zaznać tego, o czym nieraz opowiadali starsi Koledzy - czasów, kiedy ta kolej służyła głównie w przewozie dłużycy i innych towarów. Do dopiero musiały być czasy!

Fotografię wykonałem w drodze pierwotnej z Balnicy w kierunku Majdanu przed stacją Solinka, pociąg wychodzi z potężnego, ostrego zakrętu, mijając po raz któryś tego dnia rzekę Solinkę, mając przed sobą jakąś sporą górę, chyba Matragonę. 5 lipca 2025 roku.

Przygoda odhaczona; pojechałbym raz jeszcze? Pewnie kiedyś, za dekadę. I najlepiej typowo towarowym. Może na taki sen nie jest jeszcze za późno?
Słowa kluczowe: Lyd2, Lyd2-05, Balnica, Solinka, wąskotorowy, podkarpackie, lato, osobowy, BKL, Bieszadzka Kolej Leśna
Data: 27.12.2025 17:10
Wyświetleń: 701
Wielkość pliku: 927.9 KB | 1200x900 px
Dodał: prof_klos

Dalej »


Mapa

Komentarze
Jaco



27.12.2025 17:38
Przez lata jeździłem do Cisnej na urlop do wynajętego domku oczywiście przy torach, gdzie kilka razy dziennie z balkonu, czy z altanki oglądałem różne składy: od roboczych po rejsowe i specjalne. Oczywiście byłem też uczestnikiem wielu specjali z LAS'em, czy Kp4 i dłużycą. Troszkę się uśmiechnąłem pod nosem, gdy czytałem to Twoje objawienie i fascynację Bieszczadami...;) Ale fakt jest taki, że to wciąga :) 20 lat temu nawet pomagałem Fundacji BKL w kilku tematach dreptacjąc pieszo po dostępnych szlakach... Ostatni raz tam byłem jesienią 2024 i to był przefantastyczny wyjazd! Impreza na dwa parowozy + rejsowe składy z turystami + kilka dni urlopu w aurze takiej, że można się było opalać w środku dnia!
Michał Nowosad



27.12.2025 18:38
Jak ja już tęsknię do lata...
prof_klos



27.12.2025 20:41
@Jaco, zaiste warto było tam wpaść. Trochę szkoda, że szlak kończy się na Balnicy, bo chętnie objechałbym linię w kierunku Nowego Łupkowa i Rzepedzi (odcinek w tym kierunku był przecież czynny jeszcze około dekady wstecz po reaktywacji), ale jeszcze bardziej mi szkoda, że do Wetliny się nie dojedzie, chociaż jak spojrzałem na mapę i mnogość niebywale ciasnych łuków pod Smerkiem i Wetliną to aż zgroza bierze, Lyd2 rozjeździłyby te serpentyny w mig. O mitycznym Moczarnym można zapomnieć, wiadomo - obszar Parku Narodowego. To musiała być przygoda, przejechać z plecakiem w ciemno te szlaki gdzieś w latach 80. czy na początku 90. Koleje leśne zawsze mnie kręciły swoim nieskalanym urokiem, uwielbiam odcinek ze Starachowic w kierunku Marcul (jeżdżone niestety tylko do Lipia), byłem urzeczony przejazdem Wigierską Koleją Wąskotorową z Płociczna do Krusznika (jakieś zdjęcie chyba nawet ongiś publikowałem na WRP), niesamowity klimat miał rejon Czarnej Białostockiej, kiedy jeździła tam po reaktywacji Wls-ka. Jakże byłoby pięknie, kiedy udałoby się jakimś cudem pozyskać z jakiegoś źródła i uruchomić albo chociaż wypożyczyć legendę ducha kolei leśnych - parowóz HF serii Tx...
Kolej, szczególnie wąska, w połączeniu z gęstym, dzikim lasem to istny majestat. Na "normalnym" też trochę tego było/jest, chociażby Tomaszów - Spała, Mosina - Osowa Góra czy linia do Budziszewic Łódzkich, że o Białowieży nie wspomnę (tam zdaje się wąski tor też obficie występował).

Może jednak wrócę w Bieszczady szybciej jak za 10 lat na któryś z pociągów na parowozie, ze składem towarowym. Pozdrawiam!
Jaco



27.12.2025 21:25
Troszkę Ci rozjaśnię temat, aczkolwiek nie do końca wierzę, że to nadal Twoje konto! Nigdy nie byłeś tak wylewny!

Do rzeczy: niegdyś turystów wożono do Woli Michowej, ale prawda jest taka, że to za długi dystans. Był też plan dot. NŁ i nawet przygotowano lata temu szlak, ale nie było porozumienia z regionalnym przewoźnikiem na normalnym torze. Do Rzepedzi od ponad 20 lat nie ma przejazdu, bo w Mikowie podmyty jest most, a w Prełukach potężne osuwisko skalne. Do Moczarnego pomimo tego, że jest BPN to i tak nie dało by się zajechać, bo tam jak pamiętam powódź jednego roku wywaliła torowisko "do góry kołami", a piękny most w Wetlinie trzyma się ledwo, ledwo... Fakt, że trasa w okolicach Kalnicy (kierunek Wetlina) jest fantastycznie kręta, ale tam jest dziś taka dzicz, że przejść nie można. Latem żmija pogania żmiję... Osobiście jechałem kiedyś składem z Majdanu do Rzepedzi (1991), a po latach z Majdanu do Wetliny (1995)... Obecnie kolejka jest mocno komercyjna, ale są miejsca, gdzie tego nie widać.
prof_klos



27.12.2025 22:29
@Jaco, zawsze pisałem dużo i pod emocją, tylko że ostatnie lata nieco mnie uziemiły. Miło wyrzucić z siebie trochę tej kolejowej radości z głębi ducha po przesileniu świątecznym i wielu innych przygodach!
Kojarzę ze zdjęć wiszące w powietrzu torowisko na szlaku pomiędzy Wetliną a Moczarnym. Wygląda to niebywale. Wspominasz o żmijach w Wetlinie, może to dobrze że jednak nie poszedłem wówczas w tamte krzaki gdzie musiało leżeć torowisko...
Zawsze warto wejść na niezapomniane i wciąż wiszące w sieci http://www.koleje.wask.pl , istne foto-skarby można znaleźć z tych fajniejszych lat, w tym wspomnianych wyżej kolejek leśnych.
Jaco



28.12.2025 17:11
Gdy zacząłem częściej bywać na BKL zdumiony byłem, że torowiska nieczynne od 20-30, a nawet więcej lat nadal leżą na gruncie. Tam po prostu nie ma skupów złomu, a wcześniej oko na wszystko mieli WOPiści. Generalnie tam żyją "inni" ludzie... Wybrałem się kiedyś do Wetliny (2007) na dawną ładownię, na której pamiętam w 1991 stojące na żeberkach wagony z drzewem i bez problemu odnalazłem w trawie cały układ torowy wraz z trójkątem torowym. W Moczarnym byłem w pierwszej połowie lat 90 i dotarłem tam czarnym szlakiem bodaj ze szczytu Kremenaros. Dosłownie kilka lat później wkroczył tam BPN. Ładownia w Moczarnym wyglądała dość osobliwie, bo położona była w ciasnej dolinie i miała 2, czy 3 tory. Była też jakaś buda dla pracowników, ale dosłownie niewielka. Tory pewnie nadal tam leżą. Miejsce totalnie odludne, a do tego na skraju doliny wiła się rzeka...
Mareczek



28.12.2025 20:20
Najgorsze to, że obecny zarządca BKL zwija kolejkę. W 2008 roku jeżdżono nawet do Smolnika. Dzisiaj zamęczona Balnica, a w drugą stronę tylko Cisna, a przecież jeszcze kilka lat temu jeżdżono do Przysłupia.
Jaco



28.12.2025 20:35
Powiedziałbym bardziej, że w pewien sposób jednak ustabilizował. Smolnik i Wola Michowa męczyły ludzi, bo to za daleko, a w obu tych miejscach nie było co robić poza tym, aby wracać. Przysłup z uwagi na osuwisko i potężne koszty jego naprawienia wypadł co prawda z gry, ale pozostaje jeszcze Dołżyca. A sama Balnica ma obłożenie nie tylko planowe, bo uruchamiano latem łącznie nawet 7 par, a do Dołżycy z parowozem nawet 3. Skoro ludzie chcą jeździć w słońcu lub deszczu (w deszczu w góry nie pójdą) i skoro BKL zrozumiało, że nie zamyka się stacji w Majdanie o 15 oraz jeśli zbudowali parkingi to niech sobie jeżdżą tam, gdzie uznali, że jest to najlepsze. W Balnicy ludzie mają trochę czasu, aby pójść do sklepu po słowacką czekoladę i browar, są stragany i jest tam życie na czas postoju pociągów. Dołżyca to krótka wycieczka, ale dla wielu idealna. Obserwuję BKL od wielu lat rok do roku i widzę w którą stronę poszli. @Mareczek, troszkę przesadziłeś z tym zwijaniem...;)
Jaco



28.12.2025 20:45
Dodam, że Smolnik i Nowy Łupków były próbą, aby oferta była ciekawsza. Smolnik pojechał (na krótko), a NŁ nie. Powstaje tylko pytanie dla kogo ma być taka oferta? Dla MK na pewno tak, ale dla "matek z dziećmi" na pewno nie. Były rozważania o Wetlinie, aby dowozić turystów z plecakami, ale to też nie wypaliło, bo w góry wychodzi się rano, a główni turyści górscy nocują zdecydowanie bardziej w Wetlinie, czy Ustrzykach Górnych niż w Cisnej. Zatem były różne dyskusje... Oczywiście Przysłupa szkoda, ale trudno.



W poszczególnych kategoriach znajdują się zdjęcia zarejestrowanych użytkowników galerii. O zgodę na wykorzystanie zdjęcia należy poprosić konkretnego autora.

Powered by 4images version 1.8 | Copyright © 2002-2026 4homepages.de
© World Rail Photo 2005-2026 | Template by World Rail Photo 2016